wegan

wegańska kuchnia, animal liberation, animal rights

ArtyKuŁy do gazet wrzesień 21, 2008

karolciakos @ 11:06 am

Barbarzyńscy, wegetariańscy rodzice!
Tak nazwał znajomy nas rodziców, którzy są wegetarianami i wychowywują, lub zamierzają wychowywać swoje dziecko karmiąc je po wegetariańsku czy wegańsku. Naturalnie każdy ma prawo do swoich opini, ale trudno je traktować serio kiedy są poparte niczym innym jak brakiem wiedzy na ten temat.
Pisząc to, zapomniał tylko o kilku bardzo znaczących faktach…
Po pierwsze, żaden rodzic czy to jedzący mięso czy nie, nigdy nie skrzywdziłby swojego dziecka z premedytacją (mowię tu o normalnych ludziach, nie patologicznych) dlatego zarzut, taki nie dość że mnie obraża, to jeszcze kwestionuje moje jakże czyste, rzetelne i najlepsze pod słońcem zamiary w strone mojej jeszcze nienarodzonej “fasolki”.
Po drugie, większość wegetarian którzy decydują się czy to na wege ciążę, czy późniejsze wychowanie dzieci jako wegetarian, ma za sobą długoletni staż i dość obszerną wiedzę w tej dziedzinie, nie wspomnę już o oczywistej inteligencji i odpowiedzialności.
Jeśli rodzic, który nie jada mięsa jest zdrowy, odpowiednio dobiera swoje posiłki tak aby dieta pokrywała każde zapotrzebowanie na witaminy i składniki mineralne, wyniki badań wychodzą mu lepiej niż tym co jedzą kotleta, to dlaczego nie miałby gotować “zielono” swojemu dziecku? Tym bardziej, ze większość lekarzy, tych z otwartym umysłem, mówi otwarcie że nie ma żadnych przeciwwskazań aby żywić swoje dzieci w ten sposób, a takich lekarzy jest coraz wiecej. Profesorowie i specjalisci od spraw żywieniowych z uniwersytetów na całym świecie mówią i piszą to samo.
Wegetariańskim dzieciom grozi nie więcej ani nie mniej chorób tj. przeziębienia, uczulenia, gorączki, wyspypki itd., niż tym jedzącym mięso, ci którzy już mają dzieci wiedzą, że piaskownica i przedszkole to wylęgarnie zarazków, na które poprostu czasem niema rady, ale są też takie choroby, którym można zapobiec, ktore coraz częsciej idą w parze ze sposobem odżywiania. Jest to już niezaprzeczalny fakt, że spożywanie dużej ilości mięsa, nabiałów, powoduje takie choroby jak otyłość, cukrzyce, nadciśnienie, choroby serca. Połowa populacji ZIEMI ma skazę białkową!
Jedząc mięso narażamy siebie i nasze pociechy na: ptasią grypę, salmonellę, chorobę wściekłych krów, toksyczne dioksyny (Irlandia), duże ilości ołowiu w rybach…
Nie wspomnę już czym są żywione biedne zwierzaki zabijane na kotlety, począwszy od hormonów wzrostu i antybiotyków (nie testowanych na ludziach, a jednak będących w ludzkim łańcuchu pokarmowym), kończywszy na paszy przyrządzanej z padniętych zwierząt hodowlanych oraz odpadków i przeterminowanej żywnosci (ostatnia afera z zatrutą wieprzowiną w Irlandii). No i jest jeszcze ten olbrzymi i najważniejszy aspekt czysto moralno etyczny – zabijanie, podczas którego zwierzaka ogarnia panika, strach, wyzwala bardzo dużą dawkę adrenaliny i bardzo negatywnych energii (sami sobie wyobraźcie, jaki to musi być strach, kiedy jako “produkt” czekasz na śmierć, słyszysz i czujesz, a potem widzisz osobnika tego samego gatunku tuż przed tobą jak mu podrzynają gardło).
Naturalnie w dzisiejszych czasach warzywa i owoce nie są bezgrzeszne, ale każdy z nas w sklepie podejmuje wybory czy kupić piękne świecące jabłuszko czy może lepiej to mniejsze z plamką – organic. Ja w moim małym Grodzisku, mam co środy i soboty targ, na którym sprzedają rolnicy, których moja babcia zna po imieniu, nie używaja żadnych chemikaliow (są zbyt drogie), a ich owoce i warzywa pachną owocami i warzywami, a nie zmieloną gazetą.
Jeszcze na koniec moich wywodów … każdy z nas, kto jest rodzicem lub nim zostanie wychowuje swoje dzieci w sposob egoistyczny, tzn. wybieramy i kształtujemy małego człowieka na swój obraz, lub na obraz jakim nam sie nigdy nie udało być. To my na początku mówimy mu to jest “cacy”, a to jest “be”, że “nie wolno tak robić”, że “mówi się poproszę, dziękuję, przepraszam”, że “trzeba sie dzielić”.
Mój weganizm nie jest tylko sposobem odżywiania, jest sposobem bycia, oznacza szacunek do Świata, ludzi których kocham, podziwiam, szanuję, do zwierząt, roślinności i przede wszystkim szacunek dla mojej duszy i ciała. Dlatego nie wyobrażam sobie, ze mogłabym wychować i żywic moje dziecko inaczej.
PANIE I PANOWIE TROCHĘ WIĘCEJ TOLERANCJI DLA ”DZIWOLĄGÓW” ;-)

Przyzwyczajeni od dzieciństwa do standartowych norm i wyobrażeń żywieniowych, trudno nauczyć się widzenia poza ramkę ‘’akceptowanego obrazu’’ i otwarcia umysłu na inne możliwości i alternatywy. Odkąd przeszłam na wegetarianizm, a potem weganizm nic nie słyszę tylko; ‘’A co ty jesz?’’ ‘’Jak to obiad bez kotleta?’’, ‘’nie rozumiem jakto mięsa nie jesz?!’’, ‘’ryba to przecież nie mieso?’’, ‘’bedziesz miała anemie’’, ‘’zwierzęta są po to aby je jeść’’ itd itd lista dość śmiesznych jak dla mnie komentarzy ciągnie się w nieskonczoność. Większość z nich słyszałam od najbliższych naturalnie wychodzących z czystej troski o mnie inne to jak zwykle złośliwe komentarze od ludzi, którzy wogule mnie nie znaja lub mają taki niski poziom, że uważaja za naturalne i na miejscu wyśmiewanie się z czyjegoś sposobu na życie.
Na początku było uczucie wstydu, nikt nie lubi jak ktoś się z niego wyśmiewa, lub jest nieakceptowany przez otaczające środowisko. Z latami przyzwyczaiłam się do złośliwych uwag, ale również nauczyłam się mówić głośno o swoich przekonaniach, a nie jak przez dłuższy czas stać biernie i słuchać głupich komentarzy.
Naturalnie podchodzę do tego ze zrozumieniem i staram się być jak najmniej agresywna, ale też i stanowcza, bo niby z jakiej racji mój styl zycia i wybór żywieniowy miałby być pośmiewiskiem dla innych. Dla mnie weganizm to nie tylko nie jedzenie określonych rzeczy, ale w pewnym sensie wiara i sposób na życie. Moja filozofia jest dość prosta i może banalna, ale płynie z przeświadczenia, że ludzie na ogól są dobrzy i maja dobre intencje. Moja mantra to ‘’żyj i daj żyć innym – przy czym nie ograniczam tylko do ludzi, ale również wszystkich żyjących stworzeń’’, ‘’bądź dobry’’, ‘’szanuj ludzi i nature’’, ‘’nie krzywdź’’, ‘’nie wspieraj okrucieństwa’’. Najważniejsze w tym wszystkim, aby być tolerancyjnym, więc kiedy wygłaszam swoje przekonania, staram sie robić to w miarę łagodny sposób, wkońcu nie każdy musi być wege, ale dobrze by było gdyby otworzył się na wegetarianizm i uznał za rzecz dobrą, bo tak naprawdę to za wyborem tego rodzaju życia stoją same dobre intencje.
Nikt przecież nie powinien mieć mi za złe i moim wege kolegom i koleżankom, że staramy się być dobrymi obywatelami tego świata, minimalizować cierpienie i nie wspierać okrucieństwa.
Często zastanawiam się czym kieruje się taka osoba, która w sposób złosliwy neguje moje poglądy …? Czy wynika to ze znikomej wiedzy na ten temat? Czy może jest to niekomfortowe, kiedy ktoś stara się być na pewien sposób ‘’lepszy’’ …. nie wiem…. Chociaż, proszę mnie tutaj prawidłowo zrozumieć, ja nie mówię, że jestem lepsza a reszta mięsożerców jest bleeee. To tak jak z religią, nie każdy z Nas byłby w stanie być księdzem czy zakonnicą i oddać się Bogu i wierze w 100 procentach, ale większość z Nas podziwia oddanie i intencje jakie za takim wyborem ida. Duża część mojej rodziny i przyjaciół jest mięsożercami, ale pomimo to bardzo ich kocham i akceptuje, nie są ani gorsi, ani lepsi poprostu są. Podkreślam to, bo nie chce aby wyszło na to, że ja i banda roślinożerców wywyższa się w jakiś sposób.
…..ale mam wielka prośbę, może następnym razem spotykając na swojej drodze ‘’roślinożerce’’ warto powiedzieć coś w stylu ‘’ wiesz podziwiam cię za twoje przekonania i choć sam niepotrafiłbym/łabym być wege, to szanuję twój wybór ’’.

CO KRYJE SIĘ ZA CENĄ PIĘKNA?

Każdy z Nas używa ich na codzień, zbytnio nie zastanawiając się jak powstały, z czego i czy napewno są bezpieczne? Mowa o kosmetykach i środkach czystości: kremach na dzień, na noc, płynach do mycia naczyń, do czyszczenia ubikacji, proszkach do prania, tuszach do rzęs, szminkach, podkładach, wszystkich tych cudach, dzięki którym nasz dom i my wyglądamy zachwycająco.
Pomimo, że żyjemy w świecie mechanicznych zabawek, wirtualnych przyjaciół, internetu, elektronicznych wiadomości, klonowania i latania w kosmos nadal wiele firm produkujących te upiększajacze / czyszczące cuda, wybiera tańsza, nieetyczną i okrutną metodę testowania na zwierzętach. Jestem pewna, że wiekszość z was w swoim życiu spotkało się z tym terminem, może niektórzy z was wiedzą na ten temat coś więcej. Oto krótka historia o pewnym kocie numer 234333.

Idę pustym, zimny korytarzem, oświetlonym migającymi jarzeniówkami. Mijam kilkanaście drzwi po jego obu stronach, większość z nich surowy metal, z wejściem na kod, nieliczne mają małe okienko z grubego szkła. Z każdego pomieszczenia wydobywają się odgłosy zwierząt, przechodzi mnie dreszcz. Słyszę przeraźliwe miałczenie kota. Zaglądam, widok jest przerażąjacy, na zawsze pozostanie w mojej głowie. Sala pomalowana jest na biało, na jednej ze ścian zamocowanych jest około trzydziestu małych klatek, w nich koty, mające zaledwie kilka tygodni, ale też takie, które mają kilka lat. To po nich widać najbardziej, co przeszły; liczne rany, wygolona sierść, podrażnienia i wysypki na skórze. Moją uwagę przykuwa dwóch pracowników, w białych fartuchach, stoją tyłem zasłaniając kota, na którym testują. Gdy wreszcie odsłaniają swoją ofiarę, na chwilę zastyga mi serce, z trudem powstrzymuję łzy. Mam ochotę z całych sił kopnąć drzwi i uratować to biedne stworzenie. Kot leży na blacie chirurgicznym, na brzuchu, jego małe ciałko przypięte skórzanymi pasami, główka odchylona do góry, unieruchomiona za pomocą jakiegoś dziwnego przyrządu. Wydobywa z siebie żałosne miałknięcie, chyba się poddał, opadł z sił. Jeden z pracowników wstrzykuje mu w prawą łapkę jakąś ciekłą substancję o dziwnym kolorze – kot zastyga.
W ciągu około piętnastu minut pracownicy wykonują na nim kilkanaście czynności w tym golenie, nakłuwanie, nacinanie i znów ponowne nakłuwanie. Zdejmują pasy, nie rusza się , zastanawiam się czy żyje…? Białą lateksową rękawiczką, uniesiony za kark ląduje spowrotem w klatce. Pracownik wypełnia jakiś formularz. Po czym sięga po nastepnego ….

Na całym świecie każdego roku miliony zwierząt poddawanych jest różnego rodzaju testom. W przemyśle kosmetycznym przeprowadza się stale eksperymenty z chemikaliami – w celu opracowania nowych konserwantów, wynalezienia nowych zapachów lub odkrycia nowego modnego koloru. Bada się jak środki zastosowane zewnętrznie są wchłaniane przez ciało, jak rozkładają się w organizmie i czy ewentualnie zmieniają się i jak są wydalane tj. w wyżej wymienionej historii z kotem.
Nagminnie stosowanym jest tzw. test na tolerancję błony śluzowej, do którego najczęściej wykorzystuje się króliki. Dla wykonania tego testu zakrapla się i wciera preparat do oka królika. Ponieważ króliki nie wydzielają płynu łzowego, substancja testowana pozostaje w oku zwierzęcia w skondensowanej formie min. przez 24 godziny. Skutkami tego testu mogą być silne zapalenie spojówek lub nawet całkowite zniszczenie oka.

Co my jako konsumenci możemy zrobić aby niewspierać lub zaprzestać tego typu działania? Najprostszą rzeczą jest nie kupowanie produktów testowanych na zwierzętach. Najważniejsze, aby nie być obojętnym wobec tak bezmyślnej i bezsensownej okrutności. Musisz wiedzieć, że przekonanie typu “a cóż ja mogę zmienić?” jest mylne, bo tak naprawdę jako konsument możesz zdziałać wiele. A jeśli, kiedyś w sklepie będziesz się zastanawiać nad zakupem kosmetyku, który testuje bądź nie, przypomnij sobie historię o kocie. Jego całe życie to mała, zimna klatka oraz ciągły starch i ból. A ty jedyne co musisz zrobić, to odmówić sponsorowania takiego nieszczęścia i wybrać produkty jednej z firm, która odmawia stosowania tych okrutnych metod.

OTO RESZTA PANI FUTERKA,

Jedną z najbardziej niepokojących, niezrozumiałych i okrutnych form wykorzystywania zwierząt jest nadal zabijanie ich dla futra. Pomimo szczerokiego wyboru alternatywnych wyrobów, nadal w świecie Mody promuje się prawdziwe wyroby. Głównymi zwierzętami wykorzystywanymi do tych celów są; szynszyle, fretki, lisy, króliki, foki, a nawet w Chinach koty i psy, wykorzystywane do produkcji wykończeń tzw fur trim.
Większość z nich łapana jest w pułapki tzw szczęki, które zaciskając, wbijają się w tylne lub przednie łapy zwierzęcia. Z uwagi na ogromny ból i starch, wiele z nich podejmuje się desperackiej próby ucieczki, odgryzając sobie uwiezione odnóże. Niektóre wykrwawiają się na śmierć inne umieraja powoli. Zdarza się też tak, że zwierzę niefortunnie zostanie uwięzione w pułapce, która zamiast łapy, chwyta głowę lub pyszczek. Kłusownicy zbierają zwierzynę, która ląduje na tzw Fermach Futerkowych. Na nich właśnie w małych klatkach umieszczane są zwierzęta, bardzo często przypada ich kilka na klatkę o wymiarach mniejszych niz 1m2.
Z uwagi na mała przestrzeń oraz ilość osobników w jednej klatce, zwierzę zaczyna popadać w chorobę psychiczną, częstym zjawiskiem jest kanibalizm, ale również jednostajny, nerwowy ruch ciała w lewo i w prawo.
Gdy przychodzi czas, większe zwierzęta znieczulane są analnie wstrząsem elektrycznym, małym tj szynszylom łamie się kręgosłup. Często zdarza się tak, że wykonujący czynność nie robi jej dokładnie i zwierzę nadal świadome obdzierane jest ze skóry.

Co się dzieje z ciałami obdartymi ze skóry ? Żadne z nich nie nadaje się do przetworzenia w inny sposób, dlatego setki tysięcy korpusów obdartych ze skóry, gnije na tyłach Ferm. Traktowane jak odpad, jak śmieć … jak product, a bynajmniej jak czujące, myślące zwierzę. Ląduje przerobione na palto, kołnierz czy akcesoria na próżnej damie.

Obecnie na czarnej liście Kreatorów mody nadal widnieją znane nazwiska jak Dolce & Gabbana , Dior, Versace, Gucci. Z drugiej jednak strony, dzięki naciskom i sprzeciwom na całym świecie lista kreatorów odmawiających używanie prawdziwych futer rośnie np. Stella McCartney, Tommy Hillfiger, Karen Millen, Prada. Na czarnej liście znajdują się również gwiazdy Hollywood, które mimo przedstawianych im filmów nakręconych na fermach oraz próśb fanów, nadal noszą futra np. Jennifer Lopez, Beyounce, Lil Kim, Kate Moss i te, które odmawiają; Pink, Charlize Theron, Gwyneth Pathrow, Jennifer Aniston, Alicia Silverstone, Reese Whiterspoon, Martha Stewart.
Każdy z Nas może dokonać wyboru, na której liście chciałby sie znaleźć, ale przy obecnym wyborze sztucznych futer, które czasami ciężko odróżnić od prawdziwych z uwagi na wysoką jakość, to wstyd i głupota paradować na ulicy nosząc na sobie tak naprawdę zwłoki. Nie wiem sama, kiedy to sie wydarzyło? i kto to wymyślił ?, że futro stało się symbolem bogactwa i wyższości. Jedno wiem na pewno, że futro zwierzęcia należy do niego, nie do nas.
Europa odpowiada za 70% światowej produkcji futer. Roczna całkowita produkcja wynosi 4.3 milliona futer z lisów oraz 29.5 miliona z norek. Po więcej informacji na ten temat zajrzyj na strone:
www.empatia.pl

www.furisdead.com

WEGETARIANIE TO TYLKO MARCHEWKI JEDZĄ …

Istnieje jakies takie glupie wyobrazenie o tym co jedza wegetarianie … sama trawe chyba?, no bo jak tak bez miesa mozna zyc?! Moze na poczatek wyjasnie, jakze omylne, pojecie ‘wegetarianin’. Otoz wegetarianin nie spozywa zadnego miesa zwierzecego, w tym rowniez ryb tak ! tak ! ryba rowniez miesem jest! Weganin nie spozywa ani miesa, jak i rowniez zadnych produktow pochodzenia zwierzecego czyli mleko, ser, jogurt, jajka itd
No wiec co ci roslinozercy jedza ? Jako wegetarianin masz bardzo proste zadanie, bo jesz wszystko oprocz miesa, teraz producenci zywnosci na calym Swiecie ida ci na reke wymyslajac, kielbaski sojowe, kotlety z warzyw, a’la kurczak, wedliny a’la drobiowa, salami, szynka. Do wyboru do koloru. Tak wiec tworzac cos w kuchni wystarczy, ze siegniesz po te substytuty i juz masz sniadanie, obiad i kolacje gotowe i zdrowe. Takie wynalazki sojowe mozna znalesc w kazdym supermarkecie Tesco, Dunnes Stores i te scisle wege – Nourish.
Ja na to powyzsze pytanie odpowiadam, poprostu ‘to co ty, tylko w wersji cruelty free’ robiac Spagetti Bolognese zamiast mielonego miesa wolowego, dodaje w identycznej, mrozonej postaci soje, gdy robie kurczaka z ryzem na slodko-kwasno, rowniez zastepuje go wynalazkiem soja a’la piers z kurczaka. Na grill wrzucam mase roznych warzyw przede wszystkim ziemniaki, rowniez kielbaski i hamburgery sojowe.
Duzym plusem tych wszystkich dan jest to, ze zawieraja zerowe lub znikome ilosci cholesterolu. Co zmniejsza ryzyko zachorowania na serce, poprawia metabolizm i tym samym zapobiega nadmiernemu przybieraniu na wadze. Po zjedzeniu takiego posilku nie ma poczucia takiej ociezalosci jak po spozyciu miesa zwierzecego, ktorego trawienie jest prawdziwym wyczynem i wyzwaniem dla organizmu czlowieka. Gdzies przeczytalam, ze ponoc mieso zaczyna gnic w naszych jelitach zanim zdazy zostac wydalone … fuj!
Nie zapominajmy rowniez o aspekcie etycznym, bedac wege zmniejszasz cierpienie zwierzat, liczbe zabitych i spozytych.
Gdyby spojrzec na Piramide Zywieniowa najmniejsza jej czesc stanowi wlasnie mieso, najwiecej nalezy spozywac warzyw, owocow, produktow pelno ziarnistych oraz nabialu.
Zastanawiam sie ilu z Was byloby w stanie zabic zwierze na obiad …? Byloby ciezko …, prawda? A tak kupujemy w sklepie gotowe mieso na styropianowej tacy nie zastanawiamy sie nad tym.
Czesto tez spotykam sie z twierdzeniem, ze ludzie jedli mieso od zawsze tak bylo i bedzie. Ludzie tez kiedys mieszkali w jaskiniach, nie myli zebow, mieli nadmiar owlosienia, rowniez kobiety, biegali po polach z maczuga i polowali na zwierzyne godzinami. Ach no I zyli przecietnie 35-40 lat. Teraz gdyby ktos taki pojawil sie na ulicach odrazu wyladowalby wiadomo gdzie … Wierze, ze ludzkosc jest o wiele bardziej zaawansowana, nasze mozgi pracuja na wiekszych obrotach i w XXI wieku powinnismy byc madrzejsi, lepiej sie odzywiac, dbac o srodowisko i myc zeby.
P.S. -A co do marchewek to wegetarianie rowniez je jedza i jesc powinni ze wzgledu na witamine A i E.

 

One Response to “ArtyKuŁy do gazet”

  1. Maria Says:

    Karolinko,

    Przeczytałam z dużym zainteresowaniem, po raz kolejny dowiedziałam się nowych rzeczy. Jak wiesz, wciąż pozostaję pod Twoim pozytywnym “wegetariańsko-ekologicznym” wpływem…
    Pozdrawiam!


Leave a Reply